W dużym uproszczeniu - w każdym dziale pracowników porównywano między sobą i ustawiano w rankingu. Ci wysoko dostawali premie, a Ci nisko wypowiedzenie.
Na papierze brzmi logicznie.
Chcesz mieć najlepszych ludzi? To oceniaj ich twardo. Nagradzaj najlepszych. Zwalniaj leserów. Wymuszaj wysoką poprzeczkę.
Tylko że w praktyce taki system stworzył bardzo niebezpieczną grę.
(Wiem, bo sam pracowałem w tamtych czasach w Microsoft)
Popatrz - jeśli Twój wynik zależy od tego, czy wypadniesz lepiej niż człowiek obok Ciebie, to on przestaje być Twoim partnerem.
Zaczyna być konkurentem.
I wtedy firma zamiast współpracy dostaje politykę, chowanie wiedzy i wojnę o uznanie szefa.
Przykro było mi patrzeć, jak moi starzy koledzy ze studiów wypalają się w tej walce.
To jest bardzo ważna lekcja.
System premiowy nie tylko wynagradza. On mówi ludziom, w jaką grę mają grać.
Jeśli ustawisz premię tak, że działy walczą ze sobą, dostaniesz wojnę działów.
Jeśli ustawisz premię tak, że ludzie osiągają wynik kosztem firmy, dostaniesz egoizm.
Dlatego przy systemie premiowym zastanów się „jakie zachowanie ten system wymusi, kiedy ludzie zaczną grać o prawdziwe pieniądze?”.
Bo ludzie zawsze zagrają w grę, którą im zaprojektujesz.
Upewnij się, że nie będziesz tego żałować.