Od środka wyglądało to tak: dostałem projekt w fatalnym stanie i niemożliwym do osiągnięcia terminie.
Zmobilizowaliśmy ludzi, pracowaliśmy zmianowo SPORO więcej niż 8h dziennie i…
Heroicznym wysiłkiem uratowaliśmy projekt!
Zespół pękał z dumy! Wszyscy czuli, że są częścią czegoś większego.
A klient był wściekły.
I miał rację.
To jest jedna z trudniejszych lekcji w biznesie. Wiele osób jej nie rozumie.
Bo jak to? Przecież poświęciliśmy się i uratowaliśmy projekt.
Tylko że klient nie kupuje twojego heroizmu. Klient kupuje wynik i przewidywalność.
I z jego perspektywy projekt nie powinien wymagać pięciotygodniowej akcji ratunkowej.
Ten sam heroizm który cieszył moich pracowników, dla klienta był dowodem, że… po prostu jesteśmy niesprawną firmą.
I dlatego po takim projekcie trzeba zrobić dwie rzeczy:
• docenić ludzi, bo wykonali ogromną robotę,
• ale jednocześnie uczciwie powiedzieć: nie chcemy tak pracować normalnie.
Bo firma ma być przewidywalnym systemem.
Jak to zrobić?
Zobacz jak się tego nauczyłem… popełniając błąd za 500.000 zł 🙂

