Przejdź do treści

Nie uciekaj od trudnej rozmowy. Milcząc, nie chronisz człowieka - pozbawiasz go informacji, której potrzebuje, by się rozwijać.

Nie uciekaj od trudnej rozmowy. Milcząc, nie chronisz człowieka - pozbawiasz go informacji, której potrzebuje, by się rozwijać.
Na zdjęciu: Paweł Szczecki - coach biznesowy, founder i promotor świadomego przywództwa.

O feedbacku, którego liderzy unikają miesiącami i o tym, dlaczego trudna rozmowa bywa jednym z największych wyrazów szacunku wobec drugiego człowieka.


Sama struktura trudnej rozmowy rzadko okazuje się największym wyzwaniem. Tego, jak ją poprowadzić, od czego zacząć i jak nazwać problem, można nauczyć się stosunkowo szybko. W razie potrzeby odpowiedzi dostarczy książka, szkolenie czy nawet ChatGPT. To jednak tylko narzędzia. Prawdziwa trudność zaczyna się znacznie wcześniej - w chwili, gdy odkładamy rozmowę z obawy przed dyskomfortem, licząc, że problem rozwiąże się sam.

A przecież milczenie nie chroni pracownika. Pozbawia go informacji, bez której nie ma szans zauważyć własnych błędów ani ich skorygować. W efekcie człowiek, który przez wiele miesięcy był przekonany, że wykonuje swoją pracę właściwie, nagle słyszy o rozstaniu.

W tym artykule przyjrzymy się, dlaczego negatywny feedback jest w istocie feedbackiem rozwojowym, jak prowadzić trudne rozmowy, by wzmacniały człowieka zamiast go łamać, oraz dlaczego nawet najbardziej doświadczeni liderzy nie przestają odczuwać stresu przed takimi spotkaniami. Dowiesz się również, jak sprawić, by rozstanie z pracownikiem nigdy nie było dla niego zaskoczeniem, lecz konsekwencją procesu, który od początku był przejrzysty i uczciwy.

Kiedy uciekasz, problem rośnie razem z Tobą

Zanim zastanowimy się, jak prowadzić trudne rozmowy, warto przyjrzeć się temu, co dzieje się, gdy ich nie prowadzimy.

Na początku zwykle wydaje się, że nic wielkiego się nie stało. Raz przymykasz oko, później robisz to ponownie, a z czasem kolejne sytuacje zaczynają wpisywać się w codzienność. Każde takie przemilczenie wydaje się drobiazgiem, lecz z biegiem czasu narasta frustracja. W pewnym momencie nie potrafisz już patrzeć na tę osobę tak jak wcześniej i podejmujesz nagłą decyzję o zakończeniu współpracy.

Dla pracownika to często szok. W jego przekonaniu wszystko funkcjonowało poprawnie. Wywiązywał się z obowiązków najlepiej, jak potrafił, a od przełożonego nigdy nie usłyszał, że coś wymaga zmiany. I właśnie w tym tkwi największy problem - z jego perspektywy miał pełne prawo tak myśleć.

Widziałem wiele takich sytuacji. Ktoś pracuje w przekonaniu, że spełnia oczekiwania. Lider widzi coraz więcej niedociągnięć, ale nie mówi o nich na bieżąco. Zamiast informacji zwrotnej pojawia się milczenie. Aż w końcu przychodzi decyzja o rozstaniu, której druga strona zupełnie się nie spodziewa.

Milczenie nie oszczędza człowiekowi przykrości. Ono jedynie odracza moment, w którym będzie musiał się z nią zmierzyć. Co więcej, odbiera mu możliwość zrozumienia problemu i skorygowania własnych działań. Właśnie dlatego regularny feedback ma tak ogromne znaczenie. Nie służy temu, by krytykować, lecz by dać człowiekowi szansę na zmianę, zanim konsekwencje staną się nieodwracalne.

Negatywny feedback to feedback rozwojowy

Jeszcze zanim usiądziesz do trudnej rozmowy, warto zmienić sposób myślenia o jej celu. Dla wielu liderów negatywny feedback jest przede wszystkim przykrym obowiązkiem - czymś, co trzeba zrobić, choć najchętniej odłożyłoby się to na później. Tymczasem w rzeczywistości jest to jedna z najbardziej rozwojowych informacji, jakie możesz przekazać drugiemu człowiekowi.

Dając komuś szczerą informację zwrotną, otwierasz przed nim możliwość zobaczenia czegoś, czego sam być może nigdy by nie dostrzegł. To właśnie dlatego taki feedback bywa impulsem do największych zmian. Owszem, jest trudniejszy od pochwały, bo niemal zawsze towarzyszą mu emocje. Większość ludzi działa przecież z przekonaniem, że wykonuje swoją pracę najlepiej, jak potrafi. Zderzenie z inną perspektywą może więc boleć.

Nie oznacza to jednak, że rozmowa jest błędem. Wręcz przeciwnie. Jeżeli naprawdę zależy Ci na rozwoju drugiego człowieka, nie możesz odbierać mu szansy na usłyszenie prawdy tylko dlatego, że jej przekazanie wiąże się z dyskomfortem.

To prowadzi do ważnego rozróżnienia, które wielu liderom umyka. Celem trudnej rozmowy nie jest wywołanie przykrości. Jeżeli druga strona przeżywa trudne emocje, są one konsekwencją usłyszanej informacji, a nie intencją osoby, która ją przekazuje.

Na rozmowę warto więc wejść z prostym nastawieniem: mam przed sobą wartościowego człowieka i chcę pomóc mu się rozwijać. Właśnie dlatego decyduję się powiedzieć coś, co być może będzie trudne do usłyszenia. Nie po to, by kogokolwiek oceniać czy udowadniać swoją rację, lecz dlatego, że wierzę, iż szczera informacja zwrotna daje większą szansę na zmianę niż życzliwe milczenie.

Taki feedback nigdy nie powinien być wypowiadany lekko ani mimochodem. To poważna rozmowa, wymagająca uważności i szacunku wobec drugiego człowieka. Bywa trudna dla obu stron, ale właśnie dlatego może stać się jednym z najważniejszych momentów w rozwoju pracownika i dojrzewaniu lidera.

Dowód, że to działa

Najlepiej widać to na konkretnym przykładzie.

Kilka lat temu pracowałem z analityczką, która przyniosła mi pierwszą wersję przygotowanych dashboardów. Już po krótkiej analizie wiedziałem, że wymagają wielu poprawek. Powiedziałem jej o tym wprost. Omówiliśmy, co nie działa, co warto zmienić i dlaczego obecna wersja nie spełnia jeszcze oczekiwań.

Przyjęła tę informację bez dyskusji. Wróciła do swojej pracy i po dwóch dniach przyniosła kolejną wersję. Różnica była ogromna. Dashboardy były na tyle dobre, że zabrałem ją na spotkanie z klientem i poprosiłem, by sama zaprezentowała efekty swojej pracy.

Z czasem rozwinęła się w znakomitą liderkę. Do dziś wspominam ją jako jedną z osób, które zrobiły naprawdę imponujący postęp.

Mogłem wtedy zaakceptować pierwszą wersję. Najprawdopodobniej spełniłaby swoje zadanie. Klient prawdopodobnie również nie miałby większych zastrzeżeń. Problem polega na tym, że razem z tą decyzją zaakceptowałbym także zatrzymanie jej rozwoju.

To właśnie dlatego szczery feedback jest tak cenny. Nie służy wyłącznie poprawieniu jednego projektu. Znacznie częściej otwiera człowiekowi drogę do umiejętności, których sam jeszcze w sobie nie dostrzega.

Za każdym razem, gdy rezygnujesz z przekazania trudnej informacji tylko po to, by uniknąć chwilowego dyskomfortu, odbierasz drugiej stronie szansę na taki właśnie rozwój. To nie jest ciężar, który zdejmujesz z własnych barków. To możliwość, której pozbawiasz drugiego człowieka.

Żółta kartka przed czerwoną

Trudna rozmowa nie musi od razu oznaczać końca współpracy. O ile nie doszło do poważnego naruszenia zasad czy utraty zaufania, znacznie częściej powinna być początkiem procesu zmiany niż jego zakończeniem.

Lubię porównanie do piłki nożnej. Czerwona kartka pojawia się rzadko. Zdecydowanie częściej sędzia sięga najpierw po żółtą, dając zawodnikowi jasny sygnał, że przekroczył granicę i kolejne podobne zachowanie będzie miało poważniejsze konsekwencje.

W pracy warto kierować się podobną logiką. Najpierw nazwij problem. Powiedz wprost, co nie działa i dlaczego wymaga zmiany. Nie zostawiaj miejsca na domysły ani niedopowiedzenia. Człowiek powinien dokładnie wiedzieć, czego dotyczy rozmowa i jakie oczekiwania nie zostały spełnione.

Potem zadaj jedno z najważniejszych pytań, jakie może paść podczas takiego spotkania: „Czego potrzebujesz, żeby to zmienić?”

To pytanie zmienia charakter rozmowy. Przestajesz być wyłącznie osobą oceniającą, a stajesz się partnerem, który wspólnie z pracownikiem szuka rozwiązania. Odpowiedzialność za zmianę nadal pozostaje po jego stronie, ale pokazujesz, że nie zostawiasz go z problemem samego.

Kolejnym krokiem jest ustalenie konkretnych ram. Miesiąc, dwa, czasem trzy - zwykle tyle wystarcza, by zobaczyć, czy zmiana rzeczywiście następuje. Równie ważne jest upewnienie się, że obie strony rozumieją sytuację w ten sam sposób. Dlatego warto zapytać wprost, czy pracownik zgadza się z przedstawioną oceną i jak sam widzi tę sytuację.

Rozmowa nie powinna kończyć się na wskazaniu błędów. Powinna kończyć się planem działania. Człowiek musi wyjść z niej z przekonaniem, że wie, co ma zrobić i że ma realną szansę odwrócić bieg wydarzeń.

Dopiero gdy mimo wspólnie ustalonych działań nic się nie zmienia, przychodzi moment na rozstanie. Wtedy jednak obie strony wiedzą, skąd wzięła się ta decyzja. Nie jest ona nagłym zwrotem akcji, lecz konsekwencją procesu, który od początku był przejrzysty i uczciwy.

Jest jeszcze jedno pytanie, które każdy lider powinien od czasu do czasu zadać samemu sobie: „Czy zatrudniłbym tę osobę jeszcze raz, wiedząc to, co wiem dzisiaj?”

Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, nie warto odkładać rozmowy na kolejne miesiące. To zwykle sygnał, że pracownik już teraz potrzebuje informacji zwrotnej, a nie dopiero wtedy, gdy decyzja o rozstaniu stanie się nieodwracalna.

Jak prowadzić trudną rozmowę

Sama technika prowadzenia trudnej rozmowy jest paradoksalnie najłatwiejszą częścią całego procesu. Kiedy już zaakceptujesz, że rozmowy nie da się uniknąć, pozostaje przede wszystkim zadbać o sposób, w jaki ją poprowadzisz.

Najważniejsza zasada jest prosta: rozmawiaj o konkretnych sytuacjach, a nie o człowieku. Odnoś się do faktów zamiast do ocen. Mów o zachowaniach i wykonanych zadaniach, nie o cechach charakteru. Taka rozmowa daje przestrzeń do zmiany. Ocena człowieka zwykle ją zamyka.

Równie istotne jest pozostawienie miejsca na emocje. Trudna informacja rzadko pozostaje obojętna. Jedni reagują wycofaniem, inni złością, jeszcze inni próbują zaprzeczać temu, co słyszą. Zdarza się również, że pojawiają się łzy. Każda z tych reakcji jest naturalna i sama w sobie nie świadczy o tym, że rozmowa została przeprowadzona niewłaściwie.

W takich momentach wielu liderów odruchowo próbuje natychmiast rozładować napięcie. Zmienia temat, łagodzi własne słowa albo zaczyna tłumaczyć się z przekazanego feedbacku. Tymczasem emocje nie zawsze wymagają natychmiastowej odpowiedzi. Czasem potrzebują po prostu chwili, by wybrzmieć.

Dobrze przeprowadzona rozmowa kończy się konkretnym planem. Człowiek powinien wyjść z niej nie tylko z większą świadomością problemu, lecz także z poczuciem, że wie, co może zrobić dalej. To właśnie wtedy feedback przestaje być jedynie oceną, a staje się początkiem zmiany.

Rolą lidera nie jest przeprowadzenie jednej trudnej rozmowy i zniknięcie. Rolą lidera jest zostać obok na tyle długo, by pomóc drugiej stronie przełożyć ustalenia na działanie. Dopiero wtedy informacja zwrotna staje się realnym wsparciem, a nie jednorazowym komunikatem.

Tego stresu nie da się całkowicie wyeliminować

Jeżeli liczysz na to, że któregoś dnia trudne rozmowy przestaną wywoływać stres, możesz się rozczarować. Ja również długo się przed nimi stresowałem. I szczerze mówiąc, do dziś nie mam pewności, czy da się całkowicie wyciszyć ten dyskomfort - zwłaszcza wtedy, gdy naprawdę zależy Ci na ludziach.

To nie jest oznaka słabości. To naturalna konsekwencja odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Z czasem nie znika sam stres. Zmienia się raczej sposób, w jaki na niego reagujesz. Przestajesz traktować go jako sygnał, że nie powinieneś prowadzić tej rozmowy. Zaczynasz rozumieć, że jest częścią roli lidera.

Trochę przypomina to naukę jazdy na rowerze. Pierwsze próby kończą się upadkami. Z czasem nabierasz pewności, ale nie dlatego, że nigdy więcej się nie przewrócisz. Po prostu uczysz się utrzymywać równowagę.

Podobnie jest z trudnymi rozmowami. Czasem wystarczy wziąć głęboki oddech i mimo wewnętrznego oporu zrobić to, co do Ciebie należy. Wrażliwość na ludzi nie jest powodem, by odkładać feedback. Przeciwnie - to właśnie ona sprawia, że warto przekazać go odpowiedzialnie i we właściwym momencie.

Dziś coraz częściej odchodzi się od przekonania, że unikanie trudnych emocji pomaga dzieciom się rozwijać. Z podobnym złudzeniem spotykam się czasem w zarządzaniu. Unikanie trudnych rozmów nie buduje dobrych zespołów. Buduje zespoły, w których ludzie zbyt późno dowiadują się, czego naprawdę się od nich oczekuje.

Nie oznacza to jednak, że feedback powinien być surowy czy bezwzględny. Trudna rozmowa nie jest pokazem siły. Nie ma w niej miejsca na poniżanie, krzyk ani upokarzanie. Powinna opierać się na szacunku, spokojnej rozmowie i szczerej intencji pomocy.

Właśnie wtedy dzieje się coś, co w pracy lidera daje największą satysfakcję. Ludzie potrafią zrobić krok, którego wcześniej sami po sobie się nie spodziewali. Nie dlatego, że zostali skrytykowani, lecz dlatego, że ktoś odważył się powiedzieć im prawdę we właściwym momencie.

Bo prawdziwym wyrazem szacunku wobec drugiego człowieka nie jest chronienie go przed niewygodną prawdą. Jest nim przekazanie jej na tyle wcześnie, by mógł jeszcze coś z nią zrobić.

Rozmowę przeprowadził Michał Bąk, założyciel i CEO Founders Mind oraz wydawca Founders.pl.


Paweł Szczecki

Paweł Szczecki

Business coach, founder i orędownik self-leadershipu. Współtworzył Predikę, firmę konsultingową rozwijaną na rynkach Europy, Bliskiego Wschodu i USA. Dziś mentoruje liderów i founderów. Więcej: level8.eu.

Wszystkie artykuły