To zawsze trudna decyzja. Budżet się rozjeżdża, plany trzeba weryfikować, marże krwawią - bo przecież tego klienta obsługiwała kompetentna ekipa która teraz będzie czekać w gotowości na następny kontakt obciążając koszty. A nikogo nie zwolnimy bo taką mamy politykę że dobrych ludzi się nie zwalnia (tu widać jak łatwiej jest skalować firmę technologiczną gdzie wystarczyłoby zmniejszyć np. obciążenie serwerów w chmurze).
Czasem jest tak, że firmy do siebie nie pasują.
My chcemy być porządni, chcemy żeby wszystko działało jak w zegarku i było zgodnie z przepisami, procedurami i zasadami.
Staramy się też przekazywać te zasady klientom:
- masz chaos w dokumentach - poukładamy
- nie masz procedur - skorzystaj z naszych
- nie masz technologii - pomożemy
- masz błędy i zaległości - naprawimy
Ale to działa w obie strony - chcesz mieć poczucie bezpieczeństwa, stabilność i porządek - dostosuj się.
Nie da się dostarczyć wyniku jeśli efekt wymaga współpracy obu stron a jedna nie ma ochoty zmienić przyzwyczajeń które doprowadziły do sytuacji przez którą trzeba to ratować.
Przyjęliśmy klienta w ciężkim stanie: trzy wcześniejsze księgowe rzuciły papierami, chaos, brak business continuity, brak informacji księgowej, zarządczej, system raportowania w rozsypce, dane nierzetelne.
Bierzemy takie tematy, bo mamy kompetencje i zasoby.
6mc próbowaliśmy wyprowadzić sytuację na prostą - odtwarzanie danych, ustawianie procedur, naprawianie błędów, rozmowy, ustalenia, negocjacje.
Okazuje się że klient nic nie nauczył się na poprzednich błędach:
- naciski na działania niezgodne z prawem
- presja (bliska mobbingowi) na naszych pracowników
- nagminne nieterminowe płatności
- ręczne ingerencje w zapisy księgowe (odpisywanie przychodów, modyfikacje stanów magazynowych) w celu "pudrowania wyników"
Życzę powodzenia w znalezieniu księgowych którzy się pod tym podpiszą.
My prowizorki robić nie będziemy, nawet w kontrakcie za pół miliona - a tym bardziej w takim.
Czego uczy taka sytuacja? (tipy dla kolegów z branży)
Duży klient = duża odpowiedzialność i duże wyzwania. Nie warto po takich sięgać jak nie jesteś gotowy przyjąć na klatę konsekwencji jak się nie uda tematu poukładać. My jesteśmy gotowi a i tak boli.
Warto się trzymać własnych zasad. Obsługujemy klientów którzy przynajmniej mają intencje mieć porządek. Zresztą dzięki temu okazuje się że mają oni potem mniej kontroli a urzędy jak widzą że ktoś jest od nas to często odpuszczają dociskanie za drobne pomyłki bo wiedzą raczej grubszych tematów nie znajdą.
Czasem nie warto być "dużym". Duży w cale nie oznacza "dużych zysków" - czasem oznacza "duże wyzwania".
Dowiedziałem się, że wyrzuciliśmy jednego z większych klientów. I pyk 0,5mln reve znika. Przykre, ale konieczne
Autor
Maciej Paraszczak
Maciej Paraszczak
Założyciel i CEO Meritoros SA. Praktyk zarządzania, specjalista w budowaniu organizacji wielooddziałowych i rozwoju przez M&A. Prywatnie inwestor giełdowy, fan gier strategicznych i muzyki metalowej.
Wszystkie artykuły