Ale trzeba też umieć ocenić, kiedy perfekcjonizm to jeszcze walka o wysoki standard, a kiedy zaczyna być przeciąganiem spowodowanym lękiem przed weryfikacją rynkową.
Obawy w stylu:
– co jak nikt nie kupi?
– co jak się ośmieszymy?
– co jak trzeba będzie przyznać się do błędu?
Rozumiem je – naprawdę.
Słyszałam je od klientów wiele razy.
Namawiam jednak, żeby zrozumieć też, jaki koszt się z nimi wiąże.
Bo możesz miesiącami szlifować produkt, ofertę i komunikację marketingową, ale dopóki nie odważysz się na zderzenie z rynkiem, to trochę tak, jakbyś cały czas był w punkcie zero.
Podczas gdy Ty zaciągasz ręczny, Twoja konkurencja może właśnie rusza na rynek z produktem na 70% i domyka pierwszego klienta.
Oni od tego klienta zbiorą feedback o tym, co jest na stronie niezrozumiałe albo co poprawić w obsłudze klienta.
Przetestują różne sposoby mówienia o produkcie i zobaczą, na które hasła klientowi rzeczywiście zapalają się oczy, a które kompletnie go nie ruszają.
Wysłuchają obiekcji, na które nikt w zespole wcześniej nie wpadł, i zobaczą, jakie sposoby argumentacji realnie działają.
I finalnie sprawdzą, za co rynek rzeczywiście był gotów zapłacić, a co było tylko wewnętrznym przekonaniem zespołu.
Czyli kiedy Ty będziesz cały czas „dopracowywać”, oni będą już wiedzieć, co sprzedawać, komu i za ile.
Nie lubię owijać w papierek, więc tu też powiem wprost:
OPÓŹNIANIE PREMIERY TO KOSZT
Oprócz oczywistej kwestii, czyli utraconych przychodów, on się pojawia jeszcze na trzech polach.
1. Tracisz czas i cenne lekcje – każdy tydzień bez kontaktu z rynkiem to tydzień, w którym nie dowiadujesz się, jakie problemy naprawdę mają Twoi klienci, jak podejmują decyzje zakupowe i co powstrzymuje ich przed podpisaniem umowy.
2. Tracisz first-mover advantage – nieraz widziałam, jak wiele wybaczają klienci na starcie, szczególnie firmom, które chcą się uczyć. Za 6 czy 12 m-cy może być już za późno. Nawet jeśli Twój produkt będzie „lepszy”, to konkurencja zbuduje już na tyle silne relacje i pozycję, że zmiana dostawcy będzie niepotrzebnym ryzykiem.
3. Tracisz energię zespołu – naprawdę nie da się utrzymać zaangażowania, kiedy meta ciągle się przesuwa a Ty cały czas jesteś na linii startu. Jeśli ludzie miesiącami wprowadzają poprawki do poprawek i nie widzą efektów, to tracą poczucie sensu i masowo narasta frustracja.
Tyle razy zostało to już powiedziane, ale napiszę to jeszcze tu:
DONE IS BETTER THAN PERFECT
Dlatego wyjdź do klientów jak najszybciej.
Silne marki powstają w starciu z rynkiem, a nie w zaciszu gabinetów.