Można mieć rentowną firmę, rosnącą sprzedaż, zadowolonych klientów i upaść w jeden miesiąc. Wystarczy, że w złym momencie zabraknie gotówki na koncie. To nie jest scenariusz dla firm w kryzysie, tylko taki, który najczęściej dopada firmy, którym idzie dobrze - i dlatego jest tak podstępny.
Płynność to tlen firmy. Możesz być zdrowy we wszystkim innym - mieć świetny produkt, lojalnych klientów, zysk w księgach - i udusić się w tydzień, jeśli zabraknie powietrza. Rentowność mówi, czy zarabiasz, a płynność, czy przeżyjesz do następnego miesiąca. To dwie różne rzeczy i można mieć jedną bez drugiej.
Jak wygląda spirala płynnościowa
Zaczyna się niewinnie. Duży klient płaci z opóźnieniem, bo „przesuniemy o miesiąc, wiesz jak jest”. Ty masz w tym samym czasie wypłaty, ZUS, ratę leasingu i płatność dla dostawcy. Gotówka się nie spina.
Idziesz do banku po linię kredytową. Bank patrzy na Twoją sytuację i mówi nie, albo zwleka tygodniami, bo o finansowanie prosisz dokładnie wtedy, gdy go najbardziej potrzebujesz, czyli w najgorszym możliwym momencie z punktu widzenia banku.
Zaczynasz przeciągać płatności dostawcom. Ci tracą cierpliwość, niektórzy wstrzymują dostawy. Bez materiału nie realizujesz zamówień, a bez zrealizowanych zamówień nie ma płatności od klientów. Spirala się zaciska, a wszystko zaczęło się od jednej opóźnionej faktury w firmie, która „jest na plusie”.
Czego nie widać, dopóki nie jest za późno
Większość founderów nie ma odpowiedzi na proste pytanie: ile gotówki będę miał na koncie za sześć tygodni?
Nie „czy firma zarabia”, tylko ile konkretnie kasy będzie w danym tygodniu, po wszystkich wpływach i wypływach. Bez tej odpowiedzi prowadzisz firmę, patrząc tylko w lusterko wsteczne.
Trzy rzeczy, które trzymają Cię przy życiu
Prognoza gotówki na kilkanaście tygodni do przodu. Prosty arkusz: co tydzień, ile wpłynie, ile wypłynie, ile zostanie. To jedyne narzędzie, które pokazuje problem zawczasu, gdy jeszcze masz czas zareagować, a nie w dniu, w którym brakuje na wypłaty.
Dyscyplina w ściąganiu należności. Faktura wystawiona od razu, nie na koniec miesiąca. Twarde terminy. Telefon do klienta dzień po terminie, nie po dwóch tygodniach. Twoja gotówka u klienta to nieoprocentowana pożyczka, której mu udzieliłeś.
Linia kredytowa załatwiona, zanim jej potrzebujesz. To brzmi przewrotnie, ale o finansowanie prosi się wtedy, gdy firma wygląda zdrowo, a nie gdy już tonie. Bank chętniej daje pieniądze komuś, kto ich pozornie nie potrzebuje.
Płynność nie jest tematem na czarną godzinę, tylko na każdy dzień. Bo o przeżyciu firmy nie decyduje to, ile zarobiła w zeszłym roku, tylko to, czy ma na przelew w przyszły piątek.
Wiesz, ile gotówki będziesz mieć na koncie za sześć tygodni? Jeśli nie, to nie jest pytanie teoretyczne, tylko pierwsza rzecz, którą powinieneś policzyć, zanim dopadnie Cię moment, w którym będzie już za późno na liczenie.