Pół roku temu mój dzień wyglądał tak. Rano otwierałem Notion, ChatGPT, Google Analytics, Facebook Ads Manager, Sendy, Hotjar, kalendarz, Slack i jeszcze kilka kart, o których teraz już zapomniałem. Każde narzędzie wymagało innego loginu i innego sposobu myślenia. Do południa byłem zmęczony przełączaniem kontekstu, a nie samą pracą.
Dziś otwieram terminal. Jedno okno. I to jest cała moja "infrastruktura".
Ten artykuł nie jest kolejnym poradnikiem "dziesięć sposobów na produktywność". Opisuję realny dzień foundera NoCodeWork - co naprawdę robię od rana do wieczora i jak Claude Code zaczął mi służyć za drugiego foundera, który zna mój biznes lepiej niż połowa moich notatek.
Spis treści
- Po co founderowi terminal zamiast aplikacji
- 8:30 - kawa i odbijanie myśli z Claude
- 9:00 - research konkurencji i nowe pomysły do contentu
- 10:00 - GA4, Meta Ads, Google Search Console w jednym poleceniu
- 11:30 - pisanie reklam i postów LinkedIn
- 13:00 - generowanie landing page, ebooków i scenariuszy kursów
- 15:00 - automatyzacje, n8n, deploy klientów
- 17:00 - planowanie jutra, briefy dla zespołu
- Co zyskałem, co straciłem, dla kogo to jest
Po co founderowi terminal zamiast aplikacji
Zanim opowiem o dniu - jedno założenie. Większość founderów, do których mówię o terminalu, krzywi się: "terminal? to dla programistów". I dlatego ich produktywność jest tam, gdzie jest.
Claude Code nie jest narzędziem programistycznym. To asystent, który mieszka w terminalu, ale rozumie markdown, Excel, PDF, API, screeny, dokumenty Word, prezentacje, dane analityczne. Programiści używają go do kodu. Ja używam go do prowadzenia firmy. Tych dwóch rzeczy nie należy mylić.
Różnica między ChatGPT a Claude Code jest mniej więcej taka, jak między mailem a osobistym asystentem, który ma klucz do Twojego biura. ChatGPT widzi tylko to, co mu wkleisz w okno. Claude Code czyta moje pliki - faktury, scenariusze kursu, posty LinkedIn, kampanie reklamowe, dane GA4 z ostatnich 30 dni. Bo wszystko leży obok niego, w folderach na dysku.
I to przestawia całą logikę pracy.

Tak wygląda mój folder główny: Marketing, Konferencje, Strategia, Investowanie, Julia-Mikolaj-prywatne. Wszystko, co jest moją firmą, leży w jednym katalogu - i Claude Code czyta to jako jeden mózg.
8:30 - kawa i odbijanie myśli z Claude
Pierwsza godzina dnia jest u mnie nietykalna. Bez maili, bez Slacka, bez LinkedIna. Kawa, dziennik i jeden rytuał.
Otwieram terminal w folderze Asystent/, wpisuję claude i zaczynam rozmowę. Czasem od pytania ("co dzisiaj jest najważniejsze, patrząc na moje todo z wczoraj?"), czasem od rzucenia pomysłu ("myślałem o nowym formacie szkolenia dla CEO - co o tym sądzisz w kontekście moich obecnych projektów?").
Claude przed odpowiedzią czyta moje pliki - plany, strategię, ostatnie posty, finanse. Odpowiada konkretnie. Wie, że mam 63 gotowe artykuły na blogu. Wie, że zaplanowałem 13 branżowych szablonów, ale jeszcze nie napisałem treści. Widzi, że Procesy Jutra pochłaniają teraz 40% mojej uwagi i sam sugeruje, że szablony powinny poczekać, bo i tak nie ruszę z nimi w tym tygodniu.
I tu jest różnica wobec klasycznego brainstormingu z chatbotem. To nie jest LLM, który mi przyklepie cokolwiek powiem. To jest rozmowa z kimś, kto zna kontekst i potrafi mi powiedzieć "to nie jest dobry moment".

Pytam o stan kursu Procesy Jutra. Claude od razu wczytuje `CLAUDE.md`, listuje strukturę tygodni, otwiera scenariusze lekcji - dopiero wtedy zaczyna myśleć nad odpowiedzią. To nie jest LLM, który zgaduje - to LLM, który najpierw czyta moje pliki, a potem mówi.
Po godzinie mam wyczyszczoną głowę i wyciągnięte z plików rzeczy, o których zapomniałem. Plus - niczego nie muszę pamiętać, bo dziennik (Dziennik/) leży obok jako plik markdown i Claude wie, co tam pisałem wczoraj.
9:00 - analiza moich własnych postów i wnioski dla contentu
Mam swoje archiwum opublikowanych postów LinkedIn. Trzymam je jako pliki markdown ze statystykami (lajki, komentarze, zasięg). Pytam Claude'a: "pokaż mi 5 najlepszych postów z ostatniego półrocza i znajdź wzór". Claude czyta pliki, sortuje, analizuje strukturę i mówi: "Twoje top posty mają hook w pierwszej linii, jedno mocne kontrowersyjne stwierdzenie, potem case study z liczbami, na końcu pytanie. Trzy ostatnie posty od tego odeszły - i widać to w zasięgach".
Tej informacji nigdy wcześniej nie miałem. Żaden Notion ani Excel nie przeczyta moich postów razem z kontekstem. Claude tak - i to jest moment, w którym zrozumiałem, po co mi to wszystko.
Drugi flow to NocoDB Idea Lab - tabela, w której zbieram własne pomysły na content (rzeczy, które zauważam u klientów, w trakcie szkoleń, w rozmowach). Mówię Claude'owi "wrzuć ten pomysł do Idea Lab, kategoria: case study, kanał: blog" - i on dopisuje rekord, ja nie ruszam panelu NocoDB.
10:00 - GA4, Meta Ads, Google Search Console w jednym poleceniu
Tu zaczyna się rzecz, która zmieniła mi codzienne życie najbardziej. W folderze Marketing/cli/ mam cztery małe skrypty - to małe programiki, które wywołuję jednym poleceniem w terminalu:
- ga4.sh - Google Analytics (ruch na stronie)
- fbads.sh - Facebook Ads (wydatki i performance reklam)
- sendy-stats.sh - mailing (otwarcia, kliknięcia, nowi subskrybenci)
- hotjar.sh - nagrania sesji użytkowników
Każdy z tych skryptów Claude napisał mi raz, w pół godziny, podczas jednej rozmowy. Pliki mają po kilka, kilkanaście kilobajtów - same instrukcje "połącz się z tym systemem, pobierz te dane, pokaż w czytelnej formie". Klucze do każdego z systemów (loginy do API) trzymam lokalnie w jednym pliku, który nigdy nie wychodzi poza mój komputer. Po wywołaniu skryptu w terminalu pojawia się czytelny zestaw liczb - taki, który mogę od razu wkleić do dalszej rozmowy z Claudem.
Rano piszę:
./Marketing/cli/ga4.sh visitors 7./Marketing/cli/fbads.sh spend 7./Marketing/cli/sendy-stats.sh
Trzy komendy, dane z trzech systemów. Ale interesująca część zaczyna się dopiero wtedy, gdy wklejam te outputy z powrotem do Claude'a i piszę dokładnie taki prompt:
*Mam tu wczorajsze dane z trzech systemów: GA4 (ruch na stronie), Meta Ads (wydatki + CTR), Sendy (nowi subskrybenci). Porównaj liczby. Powiedz mi, gdzie są niespójności - czyli miejsca, w których jeden system pokazuje coś, czego nie potwierdza drugi. Daj mi 1-2 najprawdopodobniejsze hipotezy, dlaczego tak się dzieje, i konkretne pytanie kontrolne, które powinienem sobie zadać. Nie pisz raportu - daj mi krótko 3 punkty: anomalia, hipoteza, co sprawdzić.*
Claude wraca z czymś takim:
"Wczoraj wydałeś 240 PLN na reklamę na Facebooku w kampanii BOFU. GA4 pokazuje 47 wejść z `fb` w UTM, ale Sendy ma tylko 3 nowe rekordy w tym samym oknie. Coś tu nie gra - albo lejek się rozpadł między LP a formularzem, albo śledzenie konwersji w Meta nie działa. Sprawdź pierwsze."
Dwa lata temu taka analiza zajmowała mi godzinę. GA4, eksport CSV, Excel, filtry, Meta Ads, kolejny CSV, sklejenie tabel, wyliczenie różnicy. Teraz - 30 sekund.
11:30 - pisanie reklam i postów LinkedIn
Pisanie tekstów było u mnie najbardziej kosztowną czasowo czynnością. Copywriter albo agencja to 3-5 tys. PLN/mies. plus problem braku kontekstu. Pisanie samemu - godziny dziennie. ChatGPT - generuje rzeczy, które brzmią jak każdy inny ChatGPT.
Z Claude Code wyszło inaczej. Powodem jest jedno proste słowo: wsad. Claude nie pisze za mnie. Pisze ze mną - na podstawie tego, co mu wcześniej dałem od siebie.
Konkretnie: ma archiwum moich opublikowanych postów w folderze Marketing/linkedin/, zna firmę przez Marketing/strategia/, zna produkty przez Marketing/produkty/. I ma "instrukcję obsługi mojego głosu" - plik Marketing/linkedin/CLAUDE.md, w którym spisałem reguły: krótkie zdania, konkretne liczby, brak buzzwordów, polskie znaki diakrytyczne.
Drugi element wsadu to mój własny głos - dosłownie. Korzystam z SuperWhispera (darmowa wersja na Macu z dziesiątkami języków, w tym polskim - na rozkręcenie się w zupełności wystarczy). Włączam skrót klawiszowy, mówię do mikrofonu trzy minuty - "wczoraj wdrożyłem klientowi automatyzację, która zastąpiła osobę, czuję się dziwnie z tym, ale liczby nie kłamią, klient był zachwycony, mam w głowie taki kąt..." - i SuperWhisper transkrybuje to na tekst, który ląduje wprost w terminalu Claude'a jako wsad.
Potem mówię Claude'owi: "weź ten mój głos i napisz trzy warianty posta LinkedIn - styl jak w moim top poście o automatyzacji obsługi maili, który masz w archiwum". Dostaję trzy wersje, każda z innym hookiem. Wybieram, edytuję, publikuję. Pięć minut.
Reklamy mają tę samą logikę. Folder Marketing/reklamy/ zawiera strategię, kampanie BOFU/TOFU i wcześniejsze copy. Claude przeczyta to wszystko i napisze coś dopasowanego, nie kolejny generyczny "AI marketingowy bełkot".

Cała tajemnica leży właśnie w tym wsadzie. AI bez Twojego materiału generuje średnią z internetu - bełkot, który brzmi jak każdy inny. AI z dostępem do Twoich danych (głos, posty, strategia, klient) generuje coś, co brzmi jak Ty. Większość ludzi nie zostawia AI żadnego wsadu i potem narzeka, że "wszystko brzmi tak samo". Tak brzmi - jeśli mu nie powiesz, kim jesteś.
13:00 - generowanie landing page, ebooków i scenariuszy kursów
Tu zaczyna się prawdziwa robota - tworzenie produktów. I tu Claude Code daje największe oszczędności.
Najpierw landing page do nowej kampanii. Mówię: "potrzebuję strony zapisu na nowy webinar, opartej na strukturze LP, którą już mamy w Marketing/lp/, kolory zgodne ze stroną główną, copy w moim stylu". Claude czyta istniejący szablon, analizuje strukturę i generuje nowy plik pod nową kampanię. 30 minut roboty. Edytuję, wrzucam na hosting, mam stronę.

Po lewej widać moją prośbę "przerób na szablon, ale najpierw zostaw oryginał, żebym mógł zobaczyć, jak to wygląda w HTML". Po prawej Claude już generuje gotowy `SZABLON.html` z placeholderami w miejscu treści. Trzydzieści minut, w międzyczasie robię sobie kawę.
Potem artykuł blogowy. W tej chwili mam 13 branżowych szablonów do napisania (pliki gotowe, treść do wypełnienia). Claude pomaga mi pisać sekcje na podstawie konspektu. Nie generuje całego artykułu jednym przyciskiem - to byłaby tandeta, brzmiałoby jak tysiąc innych blogów. Ale rozwinie konkretny rozdział, przeredaguje tekst pod styl, doda przykłady z polskiej branży, zaproponuje case studies oparte na klientach z mojej bazy.
Scenariusze kursów to osobna historia. Mam 76 lekcji do nagrania w Procesach Jutra, sześć tematów po dwa tygodnie w kursie dla Koźmińskiego. Claude generuje briefy dla Julii (która obrabia scenariusze), pilnując spójności z agendą całego kursu. Scenariusz pisze albo ja, albo Julia - Claude robi 70% pracy organizacyjnej (rozpis tygodnia, lista narzędzi do screencastów, struktura prezentacji).
I tu działa jedna zasada z mojego MEMORY.md, której Claude pilnuje: "screencasty proste, bez godzin przygotowań - max 1-2 materiały wcześniej, reszta live, inaczej się zniechęci i nie nagra". Znam swoją słabość. Claude też ją zna i nie podsuwa mi 50-stronicowych konspektów. Podsuwa proste, robocze, takie żebym faktycznie wcisnął "nagrywaj".

Scenariusz lekcji 2.1 "Księgowy w kieszeni - bezobsługowy budżet domowy". Claude wygenerował go w strukturze, którą ustaliliśmy z Julią: część prezentacyjna (slajdy z dokładnym dialogiem) plus część screencast. Mój udział to półgodzinna rozmowa z Claudem o tym, czego ta lekcja ma uczyć - reszta to wsad z agendy kursu, który już dla niego przygotowałem.
15:00 - automatyzacje, n8n, deploy klientów
Automatyzacje to fundament naszego biznesu w NoCodeWork. Budujemy je dla klientów - na n8n, Make, własnych agentach AI i integracjach między ich systemami. Claude Code skraca mi tę pracę o połowę.
Najlepszy przykład to uruchomienie nowej instancji n8n (czyli środowiska, w którym budujemy automatyzacje) dla świeżo zakontraktowanego klienta. Kiedyś robiło się to ręcznie i zajmowało pół dnia: założenie serwera, ustawienie domeny, zabezpieczenia, monitoring, dodanie do systemu zgłoszeń. Dziś wszystko robi za mnie jeden skrypt - mała paczka instrukcji, którą wywołuję w terminalu z nazwą klienta. Dwanaście minut później klient ma działającą instancję pod własnym adresem, a do mnie przychodzi automatyczne powiadomienie, że wszystko stoi.
Drugi obszar to same automatyzacje wewnątrz n8n - takie "przepisy" łączące maile, formularze, AI i dane z różnych narzędzi. Claude potrafi mi je pisać i wgrywać prosto na serwer, bez klikania myszką w panelu. Przez ostatnie miesiące zebrałem listę dziewięciu typowych pułapek, na które wcześniej się nadziałem (najczęściej takich, w których coś działa "prawie", ale nie do końca). Te pułapki Claude ma zapisane w swojej "pamięci roboczej" - i już ich nie powtarza.

Tak wygląda fragment pliku `.claude/skills/n8n-automation-workflow/SKILL.md`. Każda pułapka ma swoją sekcję: na czym polega problem, jaki dokładnie błąd zwraca system, jaki jest fix. Claude czyta to przed każdym deployem - i już nie nadziewa się powtórnie na te same problemy.
Z ostatnich miesięcy najbardziej cieszy mnie tak zwany cron-dispatcher. Brzmi technicznie, ale w praktyce sprowadza się do jednego: mam jedną tabelę w bazie, w której wpisuję "co ma się stać" i "kiedy". Na przykład "codziennie o 8:00 wyślij mi powiadomienie 'sprawdź briefy Procesy Jutra'" albo "raz w tygodniu w poniedziałek wygeneruj raport z reklam Mety". System co minutę zagląda do tej tabeli i jeśli "wybiła" pora, wykonuje, co trzeba.
Najmocniejsze jest to, że dodanie nowego cyklicznego zadania to jedno zdanie do Claude'a. Mówię "od jutra codziennie o 8:00 niech mi przychodzi powiadomienie 'sprawdź briefy Procesy Jutra'", Claude dopisuje rekord do tabeli i tyle. Następnego dnia o 8:00 mam push na telefonie.
Brzmi banalnie. Ale to jest dokładnie ten typ rzeczy, do którego trzy lata temu zatrudniłbym juniora za 6 tys. zł brutto miesięcznie.
17:00 - planowanie jutra, briefy dla zespołu
Końcówka dnia to porządki. Co zostało otwarte, co zamykam, co trafia na jutro.
Claude Code ma do tego mechanikę o nazwie /loop. Mówię "co 30 minut sprawdzaj, czy build na Coolify się zakończył", i to działa w tle. Mówię "raz dziennie o 18:00 wygeneruj podsumowanie postów LinkedIn, które wystrzeliły w tym tygodniu" - i jest to w rutynie.
Drugi rytuał to briefy. Dla Julii (scenariusze Procesów Jutra) i dla Petrosa (sekcja AI w tym samym kursie). Każdy brief to plik markdown w odpowiednim folderze. Claude generuje je z mojego głosowego streszczenia - mówię w trzy minuty, co potrzebuję, dostaję strukturalny dokument, który mogę przesłać dalej.
Ostatnie dziesięć minut zawsze należy do dziennika. Wpisuję: co zrobiłem, co poszło źle, co odkryłem. Następnego dnia rano Claude mi to czyta i przypomina to, czego sam zapomnę. Działa jak dobry asystent, który nie odchodzi z firmy.
Co zyskałem, co straciłem, dla kogo to jest
Po stronie zysków - mniej więcej 15-20 godzin tygodniowo. Nie z magii, tylko z eliminacji przełączania kontekstu i copy-paste między dwudziestoma narzędziami. Plus drugi founder, który zna mój biznes lepiej niż ja sam, bo ma cierpliwość, żeby przeczytać dziesiątki moich postów jednym ciągiem. Plus spójność - reklamy, posty, ebooki, scenariusze, maile mają ten sam głos, bo Claude czyta wszystko z tego samego źródła. I niższy koszt operacyjny: zamiast trzech-czterech narzędzi po 50-100 PLN miesięcznie, jeden Claude Pro za ~75 PLN ($20 USD). Reszta to moja praca z plikami.
Po stronie strat - przede wszystkim komfort klikania w UI. Terminal to świadoma decyzja. Dochodzą do tego "ładne dashboardy" - Claude nie generuje wykresów, tylko tekstowe insighty. Czasem bardziej użyteczne, czasem trzeba uzupełnić Looker Studio. Plus pierwszy miesiąc nauki. Trzeba zrozumieć, że Claude Code to nie ChatGPT, tylko asystent operujący na Twoich plikach. Inny model myślenia.
Dla kogo to wszystko ma sens? Dla founderów małych firm (od jednoosobowej do 20 osób), którzy noszą za dużo kapeluszy. Dla CEO MŚP, którzy mają zespoły, ale chcą sami zostać "źródłem prawdy" dla swojego biznesu. Dla konsultantów, copywriterów i marketingowców pracujących samodzielnie.
A komu to przeszkadza? Osobom, które nigdy nie używały terminala i nie chcą się zacząć uczyć (chociaż - mówię z doświadczenia - trzy dni i jest się sprawnym). Firmom, które wolą trzymać wszystko w SaaS, w cudzej chmurze, bez plików lokalnie. Claude Code działa najlepiej, gdy masz pliki obok siebie.